Przygotowanie fizyczne czy motoryczne?

Które nazewnictwo lepiej oddaje to, czym tak naprawdę się zajmujemy?

 

Problem koncepcyjny

W Polsce przyjęliśmy termin trenera przygotowania motorycznego.  Jest on znacznie bardziej powszechny niż „trener przygotowania fizycznego”.

W angielskiej nomenklaturze funkcjonują określenia takie jak: Strength & Conditioning, Physical Preparation czy Athletic Development (szczególnie w kontekście pracy z młodzieżą – LTAD)
W tych nazwach widać bezpośrednie odniesienie do fizyczności. „Motoryka” rozumiana jest tam nieco inaczej.

Można więc zadać pytanie:
Czy „trener przygotowania motorycznego” to po prostu lokalne tłumaczenie S&C?
Czy może w tej części świata – i w niektórych dyscyplinach – trywializujemy pojęcie strength & conditioning jako „podnoszenie ciężarów i sprinty”, a następnie wprowadzamy „motorykę” jako coś szerszego?

 

Klasyczny podział zdolności

Ogólnie funkcjonujący klasyczny podział zdolności motorycznych wyróżnia zdolności kondycyjne (np. siła, wytrzymałość), koordynacyjne (np. rytm, równowaga) i mieszane (ruchowe).
Jest to jednak podział dydaktyczny.
W praktyce większość zdolności nie jest czysto kondycyjna lub koordynacyjna.

Nawet jedna z najbardziej podstawowych, stosunkowo statyczna i prosta w egzekucji zdolność kondycyjna – siła – wymaga udziału koordynacji i kontroli ruchu, aby mogła zostać efektywnie rozwijana i wykorzystana.
Z drugiej strony przysiad ze sztangą wymaga relatywnie niskiego poziomu koordynacji, z kolei strzał do bramki w okno z 25 metrów – znacznie wyższego.

Ten podział jest więc wygodny, ponieważ pozwala określić, która zdolność rozwijana jest w największym stopniu, przy jednoczesnym udziale innych, które również – pośrednio – mogą ulec poprawie.
Można przyjąć, że zdolności kondycyjne zależą głównie od możliwości energetycznych i strukturalnych organizmu, a zdolności koordynacyjne i ruchowe – od funkcjonowania układu nerwowego (reaktywność, plastyczność).

 

 

Na tej podstawie można przyjąć uproszczenie:

1. Przygotowanie fizyczne – rozwój zdolności wysiłkowych organizmu
2. Przygotowanie motoryczne – rozwój zdolności ruchowych

 

Oczywiście nie chodzi o zmianę ogólnie przyjętych definicji, a jedynie o pewne rozróżnienie – ponieważ w praktyce pojęcia te często stosowane są zamiennie.

Ciekawą obserwacją jest też to, że trenerzy, którzy podświadomie gardzą nowoczesną motoryką, częściej używają określenia „trener przygotowania fizycznego” – np. w swoich bio. I jest to do pewnego stopnia zrozumiałe.

 

W praktyce pojawia się pewien paradoks…

 

Trenerzy przygotowania motorycznego w piłce nożnej (lub innych sportach zespołowych) pracują głównie poprzez siłownię, sprinty, mobility i ćwiczenia typu agility.

Nawet jeśli formy te są częściowo zintegrowane z treningiem dyscypliny, poziom złożoności koordynacyjnej i decyzyjności jest zazwyczaj niższy niż w samej grze.

Oczywiście w izolowanym S&C stosuje się elementy wpływające na kontrolę ruchu, takie jak technika sprintu, koordynacja nerwowo-mięśniowa, weightlifting, pliometria.
Są to jednak nadal środki wspierające.

Nie uznałbym ich udziału za kluczowy dla ogólnych rezultatów sportowych w piłce nożnej, koszykówce czy piłce ręcznej.
Ponieważ do seniorskiego sportu trafiają już zawodnicy przygotowani fizycznie lub – nawet jeśli nie są w danym momencie „in shape” – posiadają szeroki wachlarz umiejętności taktyczno-technicznych. Po prostu lepiej grają w swój sport.

 

Moim zdaniem w sportach zespołowych głównym środowiskiem rozwoju motoryczności pozostaje trening techniczno-taktyczny.
W tym ujęciu rola trenera przygotowania motorycznego często sprowadza się do monitorowania stanu fizycznego zawodnika, przygotowania go do radzenia sobie z wymaganiami gry, czyli działań bardziej związanych z fizycznością niż z samą motoryką.

Prowadzi to do wniosku, że to trenerzy techniczno-taktyczni w największym stopniu tworzą środowisko rozwijające koordynację, decyzyjność, płynność ruchu, zdolności manipulacyjne (np. operowanie piłką).
Motoryczność – rozumiana jako jakość ruchu i decyzji – ma w tym kontekście kluczowe znaczenie.

Dobrym przykładem będzie piłka nożna, gdzie zdarzają się zawodnicy w niższych ligach o podobnych, izolowanych parametrach fizycznych jak w ligach wyższych, a mimo to różnice poziomu wynikają z jakości decyzji i ich wykonania pod presją.

 

Na drugim biegunie znajduje się trening lekkoatlety.

Tutaj motoryczność jako ruch ma niższy poziom złożoności – większe znaczenie ma rozwój zdolności fizycznych.
Efektem jest szybkość (sprint), szybkość wytrzymałościowa, moc (w konkurencjach technicznych).

Można zatem przyjąć, że trener główny w sprincie w dużej mierze pełni rolę trenera przygotowania fizycznego, a trening siłowy i S&C stanowią uzupełnienie rozwijające zdolności wspierające ruch i fizyczność.

Oczywiście częścią treningu sprintera jest również trening techniczny (skipy, wicketsy, starty z bloków itd.), za który najczęściej odpowiada trener główny.
Jednak kluczowym środowiskiem pozostaje szybkość, rozumiana jako jak najszybsze przemieszczenie z punktu A do punktu B.
W sprincie szybkość jako zdolność fizyczna jest celem samym w sobie (fizyczność i motoryczność jednocześnie), natomiast w sportach zespołowych jest „tylko” zdolnością wspierającą końcowy sukces.
Nie chodzi tu o zmianę definicji, a raczej o pokazanie przesunięcia środka ciężkości poszczególnych zdolności.

 

Uogólniając:

szybkość w sprincie = 90–95% sukcesu,
szybkość w piłce nożnej = ok. 30–60% sukcesu (w zależności od pozycji).

Skoro w sporcie tak wiele może zależeć od motoryki i fizyczności, a jednocześnie wcale nie musi być ona kluczowa – w zależności od dyscypliny – pojawia się pytanie czy współczesny trening sprowadza się głównie do liczb, pomiarów, interpretacji danych?

 

Czy nadal istnieje miejsce na filozofię treningu, czynnik ludzki (w tym aspekt historyczny i środowiskowy), bardziej złożone podejście do planowania?

 

 

 

 

Czy rozwiązania uznawane przez naukę za skuteczne – np. konkretne metody treningowe – zawsze przekładają się na poprawę performance’u u sportowca?

 

Przykładowo:

Czy narzędzia takie jak flywheel, wykorzystujące duże siły i bezwładność podczas hamowania ekscentrycznego oraz zmian kierunku, mogą mieć również negatywny wpływ na wynik końcowy?
Czy hipotetycznie praca mięśni w warunkach dużej bezwładności i przeciążonego hamowania może zmieniać sygnał nerwowy, wpływając na rozkład sił, głębokość zgięcia w stawach, timing mięśniowy podczas zadań ruchowych w grze?

Być może zmiana kierunku jest bardziej skillem i wymaga coachingu ruchowego, a nie wyłącznie treningu jako izolowanej zdolności ekscentrycznej.

Czy poprawa parametrów fizycznych zawsze oznacza poprawę funkcjonowania w sporcie?
Czy dążenie do coraz większego wyskoku lub generowania większej energii koncentrycznej nie zwiększa jednocześnie ryzyka kontuzji?
Czy w niektórych przypadkach lepiej byłoby „latać niżej, ale dłużej”?

 

Obserwując środowisko trenerskie można zauważyć tendencję do mierzenia stosunkowo prostych parametrów, w prostych, izolowanych zadaniach, i odnoszenia ich do złożonych dyscyplin sportowych.
Czy poprawa takich wskaźników jak wysokość wyskoku, moc kończyn dolnych zawsze przekłada się na efektywność ruchową w sporcie?
Czy może – po przekroczeniu pewnego poziomu nie mieć znaczenia, a wręcz zaburzać funkcję i zwiększać ryzyko kontuzji?

 

Problem interpretacji danych

Kolejna kwestia dotyczy samego pomiaru.
Czy ważniejsze są wyniki czy sposób ich interpretacji i wykorzystania w procesie treningowym?
W tym kontekście istotne jest także czy osoba badająca kontroluje technikę wykonania testu/ćwiczenia, rozumie jego kontekst, i dalej, potrafi przełożyć uzyskane dane na praktykę?

 

Zmieniające się trendy

Na przestrzeni lat pojawiało się wiele koncepcji i metod, które w swej skrajności miały „zmienić grę”: „siła jest matką”, Triphasic Training, CrossFit, VBT, FMS, trening funkcjonalny, quasi-izometria, flywheel, platformy dynamometryczne.
Wszystkie były przedstawiane jako brakujący element, który miał wynieść zawodnika na wyższy poziom.
Z czasem część z tych koncepcji została zweryfikowana.

Przykładem jest podejście do siły. Dziś rzadziej traktuje się ją jako absolutnie kluczowy czynnik, choć nadal pozostaje istotna.
Proces dochodzenia do tego wniosku zajął środowisku wiele lat i doprowadził do pewnego praktycznego konsensusu: ciągłe dokładanie ciężaru i liczb do sztangi może być – i często jest – kontrproduktywne.
Dziś mało kto podważy taką tezę. Jeszcze 10 lat temu nie było to takie oczywiste, ponieważ był to dominujący nurt przygotowania motorycznego.

 

 

Podsumowanie

Problem nie leży w samych narzędziach czy metodach, ale w sposobie ich rozumienia, interpretacji,oraz miejscu, jakie zajmują w całym procesie. Nie wszystko, co wydaje się oczywiste i zbadane, musi takie być w praktyce. Czasami warto spojrzeć na przyjęte założenia z innej perspektywy – szczególnie mając możliwość oceny efektu końcowego.

 

 

Jeśli dotarłeś do końca artykułu, podziel się swoją opinią w komentarzu!

Dzięki za uwagę,

Rafał Chrząszcz

 

 

GLIKOLIZA – podstawy dla trenera

GLIKOLIZA – podstawy dla trenera

Podstawy biochemiczne procesu glikolizy dla trenera Glikoliza to rozpad zapasów węglowodanów magazynowanych przez nasze ciało w postaci glikogenu występującego w mięśniach oraz glukozy krążącej we krwi, wszystko po to, aby odbudować zapasy ATP.     Proces...